Z MŁYNÓW I CHAT
Kronika rodzinnych poszukiwań
KWARTALNIK
Każdy miał swoją historię
Prace nad odtworzeniem mojego drzewa genealogicznego, te dotychczasowe, bo to jest przecież robota niemająca końca, pochłonęły wiele czasu i wysiłku. Nie jest to absolutnie skarga, tylko stwierdzenie, które tłumaczy, że mogłam – i tak się właśnie stało – zżyć się z wieloma swoimi przodkami, których istnienia jeszcze kilka lat temu nawet nie przeczuwałam.
Wszyscy moi przodkowie stali się moimi dziećmi
Odkrywanie własnych korzeni to podróż w głąb czasu – ale także w głąb samej siebie. Dla mnie poszukiwania genealogiczne stały się nie tylko pasją, lecz także sposobem na zrozumienie rodzinnych historii, które przez pokolenia pozostawały ukryte.
O owczarzu Gawle i chęcińskiej katowni
Stanisław Gaweł, syn Wojciecha i Małgorzaty z Galasków, urodził się najprawdopodobniej w roku 1782, czyli jako żywo przyszedł na świat jeszcze w XVIII wieku.
O Juliannie z Winiar
Julianna Piela, czasami pojawiająca się w dokumentach także jako Julianna Pilla, a w panieństwie zwana zapewne Pielanką, urodziła się 19 lutego 1795 roku – roku III rozbioru Rzeczypospolitej Obojga Narodów – w Winiarach, wówczas jeszcze zupełnie niezwiązanych z produkcją majonezu.
W świętokrzyskiej karczmie
Zaledwie trzydzieści trzy wiosny liczyła Julianna, kiedy została wdową – przynajmniej oficjalnie, wedle dokumentów. Jednak przez ponad rok jej mąż siedział w chęcińskim kryminale, więc z praktycznego punktu widzenia wdowieństwo zaczęła ćwiczyć wcześniej, łącząc samotne wychowywanie dzieci, prowadzenie domu i – co szczególnie istotne – karczmy.
W następnym numerze
Następne wydanie bloga poświęcę między innymi postaci Władysława Grzesiaka, siostrzeńca mojego pra-pradziadka Stanisława Ostrowskiego. Wprawdzie jego nazwisko pojawia się już na kartach książki „Wojewodowie z młynów i chat”, jednak dalsze poszukiwania przyniosły kilka...




